wtorek, 05 stycznia 2010
Porażka...

No właśnie, porażka. Tak patrzę sobie na końcówkę grudnia ubiegłego roku oraz początek nowego roku, i jakoś ten mój blog nie odzwierciedla jakoby Święta czy Nowy Rok w ogóle miały miejsce...ale to oczywiście nie oznacza, że żadne refleksje nie przenikają moich myśli. Dlatego w związku z tym, że to w sumie taka ładna i okrągła liczba (mowa o 2010), postanowiłem dokonać drobnej rekapitulacji.

Przede wszystkim, moją uwagę przykuł fakt, że ten blog w zasadzie istnieje już od 4 lat. Wprawdzie nie należę do bardzo aktywnych bloggerów, wręcz jestem zaprzeczeniem prawdziwego bloggera, to jednak w miarę konsekwentnie podtrzymuję jego wirtualny byt.

Hmm, kiedy tak sobie czytam swoje pierwsze teksty, to trochę dziwnie się czuję. Niby ja, ale nie ja. To jest niewątpliwy plus pisania bloga (czy nawet zwykłego dziennika), daje możliwość obserwowania w jakim kierunku ewoluują własne myśli. Są momenty, że coś ująłbym inaczej, czegoś być może w cale nie opublikowałbym...ale najważniejsze są jednak budzące się w człowieku wspomnienia, które w osobliwy dla siebie sposób określają i naznaczają człowieka, bo w pewnym stopniu świadczą o naszym indywidualizmie. Czasami łatwiej po prostu pogrzebać jakieś myśli w odmętach zapomnienia, ale to tak jakbym próbował ukatrupić własną tożsamość. Choć, pewnych wspomnień rzecz jasna lepiej nie przywoływać.

Czasami czytając swoje wiersze czy teksty, sam zaczynam się zastanawiać co właściwie znaczą. Pewnie nie każdy wiersz czy tekst czy nie każda myśl posiadają swoją genezę, ale czasami czytając coś, od razu mnie przenika znajome odczucie. Może wspomnienia nie są krystalicznie czyste; czasami są jak wiatr, a czasami jak przelotny deszcz, ale zazwyczaj jestem w stanie zinterpretować samego siebie :). Jednakże wydaje mi się, że interpretacja jest czasem o tyle trudna, że nie ma śladów większej dyskusji. Ale w sumie wierszowanie czy tłumaczenie tekstów to taka trochę nisza, nisza w niszy, bo blogging sam w sobie stanowi niszę.

Muszę przyznać że ostatni rok, no może dwa, były dla mnie dość przełomowe. Trochę mi się w głowie chyba przemeblowało. Zastanawiam się, jaki wpływ na to mają ludzie którzy się prześlizgnęli przez mój umysł. No ale nie tylko o to chodzi, bardziej o życie. No ale, wszystko się zmienia, rzeka ciągle płynie...ale na szczęście, wiele rzeczy dalej po staremu, jak w matematyce, są stałe i zmienne. Są rzeczy których nie zamieniłbym na nic na świecie.

Cóż mogę więcej rzec...czas więc powrócić do poszukiwań brakującego puzzla :D.

Sea Wolf - The Garden You Planted

Chyba mi się nudziło...sorry za ewentualne błędy lingwistyczno-interpretacyjno-tłumaczeniowe ;p. Wiem wiem...straszny amator ze mnie. Tylko na litość boską niech nikt nie pyta skąd ja ten kawałek wytrzasnąłem. No dobra...z kiepskiego filmu. Ogólnie nie mogłem się powstrzymać, takie to melancholijne...po prostu pasuje jak ulał do tego bloga :).

Ogród który zasadziłaś

Dzień Dobry skarbie
Chyba nie obudziłem cię za wcześnie
Moje myśli coraz bardziej ociężałe
Za dużo rozmyślam co tu zrobić
Wyobrażam sobie ciebie tam
Musi być pięknie o tej porze roku
Te wszystkie liście wschodniego wybrzeża
Unoszące się wokoło jak rozżarzone drzewa
Cóż pogoda tutaj nigdy się nie zmienia
Ale ogród który zasadziłaś wciąż jest.

Wciąż tylko praca
Każdy dzień leci jak krew z nosa
Ledwo się mogę pozbierać wykończony myślę by odpocząć
Rzadko jednak odpoczynek nadchodzi
Gdy jednak tak nie mogę pójść do domu
Panuje tam za duża cisza
Zdaje się że nie przywyknę do bycia sam
A wszyscy dookoła się pozmieniali
Ale ogród który zasadziłaś wciąż jest.

Myślę o tobie
Może trochę za bardzo
Ale smog robi się stary
Leki które biorę nie są za dobre
Więc czy odezwiesz się
Mimo że masz za sobą ciężką noc
Ponieważ potrzebuję niewielkiego wsparcia
Mała, powiedz że będzie dobrze
Bo wszystko dookoła mnie się zmienia
Ale ogród który zasadziłaś wciąż jest.

The Garden You Planted

Good Morning Dear
I hope I didn't wake you too soon
Because my mind is growing tired
Too much thinking what I should do
I picture you out there
It must be beautiful this time of year
All those East Coast leaves
Floating round like embers from burning trees
Well the weather out here is just the same
But the garden that you planted remains.

Now it's only work
Each day bleeding into the next
Barely scraping by I tire myself out just so I can rest
But rest it rarely comes
And when it does I cannot go home
Because it's much too quiet
Seems that I'm not suited to being alone
And everyone around me's changed
But the garden that you planted remains.

I think about you
Maybe more than I should
But the smog is getting old
The drugs I'm taking aren't so good
So will you talk to me
Even though you've had a late night
Because I need a little help
Baby, tell me I'll be alright
Cause everything around me's changed
But the garden that you planted remains.


***