poniedziałek, 25 grudnia 2006
Green Eyes

It's been a while since I published in english any 'nursery rhymes' for the last time, so...here it goes...

Green Eyes

they're like a well -- drowny and deep
looking at me, when I can't get to sleep
I look in them, with admiring bliss
flickering mind is waiting for kiss.

they're like a grass, after rainy days --
so green and wet, shining with rays --
the sun is hiding, too much to see
even the rainbow should feel the envy.

so I stand in front of serpent green
eternal eyelash, like I've never seen
draught of mascara, seducive touch
of perfect sketch, it's never too much.

like sculptors' art of the masterpiece
forever an wonder, will always miss
by words of the poet, not turned into dust
not faded by memory, not affected by rust.

***
green eyes
15:45, entity82 , Poems
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 grudnia 2006
Niech...

niech cię otuli, powieka senności
niech cię przytuli, kołdra miłości

niech się objawi, ta gwiazda z nieba
niech cię wybawi, on się nie pogniewa

niech zapadnie dzień, gdy w sercu mrok
niech spojrzy weń, w ten nowy rok

niech umysł otwarty, świeci w ciemności
niech rozda karty, pomyślny rzut kości

niech jutro nadejdzie, jak nigdy przedtem
niech słońce wzejdzie, lekko jak szeptem.

***

ze specjalną dedykacją dla...wszystkich, w te Święta i na nadchodzący Nowy rok :).

wtorek, 19 grudnia 2006
sterowany odruchem bezwarunkowym

przekraczam bramę niesłychanego zaczerwienienia
popękane naczynia krwionośne tłoczą krew coraz szybciej
wzmaga się ciśnienie, serce zamarłe w lodzie skostniałe
próbuje skruszyć spiętrzoną warstwami lamentu skałę.

kołacze serce grzechotem niewzruszone od lat
na dźwięk głosu -- feromonów jęk -- zapachu doznanie
a w brzuchu igieł tysiące, oddech zduszony wzdychaniem
wzrok przytępiony wytężeniem przecięty na wskroś.

umysł bezbronny we śnie usiłuje schować oblicze
nierzeczywistość stała się błogosławionym zapomnieniem
od chwil wyzwalających zapomnienie w sterowanym odczuciu
sterowanym w nieskończoność przez odruch bezwarunkowy...

poniedziałek, 18 grudnia 2006
Dido -- "Here with me"

Czegoś mi tu brakowało w tym wszystkim...Dido :). Utwór najbardziej się chyba kojarzy z dawno już zapomnianym -- swoją drogą całkiem niezłym -- serialu Roswell. Po archiwum X fajnie było dostać coś lekko strawnego. A tak w ogóle to zastanawiam się gdzie się Dido schowała...

Tu obok mnie

Nie słyszałam jak odchodzisz
Zastanawiam się czemu wciąż tu jestem
Niczego nie chcę ruszać
Może odmienić moją pamięć

Jestem jaka jestem,
Postąpię jak zechcę, ale nie mogę się chować
I nie pójdę, nie zasnę,
I brakuje mi tchu, dopóki jesteś tu obok mnie
I nie odejdę, I się nie ukryję,
Nie mogę być, dopóki jesteś tu obok mnie

Nie chcę prosić tu mych przyjaciół
Mogą obudzić mnie z tego snu
I nie mogę opuścić tego łóżka,
Ryzykując że zapomnę wszystko co było

Jestem jaka jestem,
Postąpię jak zechcę, ale nie mogę się chować
I nie pójdę, nie zasnę,
I brakuje mi tchu, dopóki jesteś tu obok mnie
I nie odejdę, I się nie ukryję,
Nie mogę być, dopóki jesteś tu obok mnie

Here with me

I didn't hear you leave,
I wonder how am I still here
I don't want to move a thing,
It might change my memory

Oh I am what I am,
I'll do what I want, but I can't hide
And I won't go, I won't sleep,
I can't breathe, until you're resting here with me
And I won´t leave, and I can´t hide,
I cannot be, until you´resting here with me.

I don't want to call my friends,
They might wake me from this dream
And I can't leave this bed,
Risk forgetting all that's been

Oh I am what I am,
I'll do what I want, but I can't hide
And I won't go, I won't sleep,
And I can't breathe, until you're resting here with me
And I won't leave, and I can't hide,
I cannot be, until you're resting here with me

***

dla tych co chcą także posłuchać odsyłam pod ten adres: Dido -- Here with me

niedziela, 17 grudnia 2006
[...bo to bez sensu]

poranek przyszedł jak zwykle nagle i niespodziewanie
choć za oknem chmury na niebie spoczywają kłębiście
słońce w kosmosie oznajmia ten dzień promieniście
kolejny rok przemija, coraz gęstszym zarostem na twarzy.

ołówkiem niezatemperowanym piszę wykoślawione słowa
cyfrowe na elektropapierze myśli spisane w graficie
obnażonych słabości, anonimowych ripost w obficie
wyrytarganych kartek z notatnika rekonwalescenty.

decyzja została już dawno podjęta przez umysł
reszta to usiłowania bezcelowego zrozumienia
że od podjętej decyzji nie ma odkupienia
nie próbuj człowiecze zrozumieć, bo to bez sensu.

 
1 , 2 , 3