środa, 31 maja 2006
Szok

ostatnio doznałem szoku kiedy instalowałem nowe gniazdko w kuchni. Nie, prąd mnie nie poraził (wcześniej wywalilem w całym domu zasilanie :]). Nie chodzi o to, że kończyłem ze cztery lata temu technikum elektryczne, nie chodzi o to, że znam się na prądzie, chodzi o to, że właściwie nigdy nie miałem okazji ani potrzeby wymieniać gniazdka elektrycznego, dodam że na studia poszedłem w zgoła odmiennym kierunku. Szok polega na tym, że mi się ta sztuka udała, i nikt nie doznał obrażeń, a zwłaszcza sam Pan Elektryk (czyli de facto...ja). Chcieć to móc :).

Pozostawie bez komentarza fakt, że żeby osiągnąć cel postanowiłem wyciągnąć pozostawiony (tam kiedyś) przez instalatorów (jak kładli instalacje) luz w kablach, żeby łatwiej się dostać do przewodów. Ku mojemu zdziwieniu i rozgoryczeniu lokatorów, nie dało się tych kabelków nijak wcisnąć z powrotem :). Więc teraz gniazdko tak fajnie odstaje od ściany :)). Facet+roboty domowe=sztuka prowizorki :]]. Oczywiście kiedyś to będę musiał poprawić ;]...

19:09, entity82 , Log
Link Komentarze (1) »
Ja i moja...ciupacka zroszona deszczem

nawet nie wyobrażacie sobie jak dobrze dla duszy robi ciupanie drzewa kiedy ciupie deszcz...;]]]...oczyszczająco dla gniewu którego ostatnio we mnie dużo :). Polecam zamiast wyżywania się na towarzyszach broni w Call of Duty czy innym ET :P...czy innych pasjansach :D.

18:56, entity82 , Log
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 maja 2006
Śledzę uczucie

śledzę uczucie kiełkujące jak róże
wdrapuję się na szczyt na samo wzgórze

widzę odbicie zaklęte w szybie
słyszę jak w sercu coś skrzypie
myśli tysiące przez umysł się prześlizguje
w kółko te same pytania, w kółko...się snuję

śledzę uczucie schowane w kapturze
wydostałe z umysłu stojące na murze

zdławić smak świata nieustannie próbuję
tymi samymi słowami ciągle - to tu, to tam - pluję
zawierzam tylko myślom, słowo nie jest prawdziwe
choćby naznaczone tysiącami lat, i było sędziwe

śledzę uczucie płynące w chmurze
atramentem skąpanem nieżywym piórze

gdy się już zdaje, że odnalazłem drogę
zjawia się myśl sprawiająca, że odstawiam nogę
umyka pewność tego czego szukam
dostrzegam inne drzwi...no to pukam

piątek, 26 maja 2006
Nancy Sinatra, "Bang bang"

Jakiś czas temu miałem przyjemność oglądać film Quentina Tarantino pod tytułem "Kill Bill". No i już na samym początku zauroczyła mnie ta pioseneczka Nancy Sinatry, na tyle że postanowiłem przygotwać własną wersję polskich słów.

Niby prosta, niezbyt skomplikowana, ale ujmująca liryzmem, plus delikatny, bezpretensjonalny głos N. Sinatry, której ma się ochotę słuchać niemal w kółko. Po obejrzeniu filmu (zwłaszcza drugiej odsłony), naszło mnie nawet takie wrażenie, że Tarantino nagiął swoją opowieść właśnie do tego utworu :).

Nie będę się tutaj rozwodził nad dobrze Wam znaną fabułą, oraz dominującym motywie zemsty (mógłbym użyć piosenki jako pretekst), ale w sumie nieprzypadkowo ta piosenka otwiera opowieść, oraz na końcu zostaje użyty motyw z niej pochodzący (bang bang...mamusiu nie żyjesz ;))...umm, do czego to ja zmierzam...otóż któż z nas nie miał w dzieciństwie kolegi/koleżanki z podwórka, z którymi bawiliśmy się w strzelanego...wracaliśmy z otartymi kolanami i poobijanymi łokciami...ale kiedy dorastamy rany nie są na niby...

Oczywiście zachęcam do posłuchania oryginału :). Tłumacząc starałem się jak zwykle zachować odrobinę liryzmu, ale także sens utworu. Nie jest to majstersztyk pod względem zachowania rytmu, ale chyba na więcej nie bylo mnie stać.

Nancy Sinatra, "Bang bang"

Byłam w wieku pięciu a on sześciu lat
Jeździliśmy koniem za który robił bat
On nosił czerń ja nosiłam biel
Wygrywać by zawsze chciał walkę

Bang, bang, padał strzał
Bang, bang, na ziemie upadłam
Bang, bang, podły dźwięk wydałam
Bang, bang, ukochany wydał strzał

Czas upływał czynił porządek swój
Gdy dorastałam, był tylko mój
Ciągle by mówił śmiejąc się
"Pamiętasz kiedy bawiliśmy się?"

Bang, bang, padał strzał
Bang, bang, na ziemie upadał
Bang, bang, podły dźwięk wydawał
Bang, bang, w ciebie strzelałam

Muzyka grała wszyscy śpiewali
W kościołach dla mnie w dzwony bili

Teraz przepadł. Nie wiem dlaczego
Do dziś sięgam czasem płaczu mego
Odchodząc nie powiedział ni słowa
Nawet skłamać nie próbował

Bang, bang, padał strzał
Bang, bang, na ziemie upadłam
Bang, bang, podły dźwięk wydałam
Bang, bang, ukochany wydał strzał

Nancy Sinatra, "Bang bang"

I was five and he was six
We rode on horses made of sticks
He wore black and I wore white
He would always win the fight

Bang bang, he shot me down
Bang bang, I hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, my baby shot me down

Seasons came and changed the time
When I grew up, I called him mine
He would always laugh and say
"Remember when we used to play?"

Bang bang, I shot you down
Bang bang, you hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, I used to shoot you down

Music played and people sang
Just for me the church bells rang

Now he's gone. I don't know why
And till this day, sometimes I cry
He didn't even say goodbye
He didn't take the time to lie

Bang bang, he shot me down
Bang bang, I hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, my baby shot me down

wtorek, 23 maja 2006
Słony deszcz

niebo zasnute szarym błękitem
uśmiecha się krzywo kiedy patrzysz w górę
popiel się skrzy przez zastygłą chmurę
zniekształcony obraz ilupokraki zorycznej.

wypaczona myśl spreparowana przez umysł
przekornie pomyka poprzez serotoninę
wykrzywiając usta na znak protestu
przegrywasz ze smutkiem robiąc gorzką minę.

uwalniasz zaciśnięte zmęczone powieki
wypływa strumień a na ustach słony smak
wypływa słony deszcz jak strumień rzeki
bezprzyczynowo, tak po prostu, i niknie...w pościeli.

 
1 , 2