piątek, 30 czerwca 2006
ostatnia kropla tęsknoty

ostatnia kropla
tęsknoty
spada
pryzmat świetlisty
przenika
nie szlocha
niepojęte
pragnienie
umywa ręce brudem
czarny sen
wspomnieniem
łudzi
marzenia w walute
przemienia
rozpaczliwie
uciekam do szarej
strefy

10:54, entity82 , Wiersze
Link Komentarze (3) »
niedziela, 25 czerwca 2006
Budzi się myśl

włókna tętniczne pulsują bladą czerwienią
sunące pęcherzyki prześcigają się w szale
pobudzenie niemrawe zaczęło się od krtani
niemal perpetum mobile wiecznie napędzane

fala powietrza jak już przemknie przez umysł
osłupienie bezdźwięczne rozbrzmiane neuralnie
krztusi się umysł myślą tą samą co zawsze
rozbija się stłamszona, wyzbyta niewypowiedzeniem

topi się myśl mnogimi sposobami, wydobywa przez skórę
przez oczy, przez ranę na kciuku, przez zadrapanie
ucieka parą albo cieczą nieostale, byle się wydostać
znaleźć jakieś ujście, byle nie znaleźć ujścia w gardle...

wtorek, 20 czerwca 2006
Komentarz "pomundialowy"

Oczywiście stwierdzenie, że już jest po mundialu jest troche nie na miejscu, biorąc pod uwagę, że wiele emocji w gruncie rzeczy jeszcze przed nami. Ale jak pewnie wielu rodakom, było mi dane ponownie przełknąć nutke goryczy, i ponownie zaakceptować porażkę jaka dotknęła naszą reprezentację narodową w piłce nożnej. Bo dla naszych zawodników i wspaniałych kibiców, którzy licznie zjechali do Niemiec, jest już po mundialu.

Nie jestem specjalnie fanem piłki nożnej, ale raz na cztery lata zamieniam się w fana reprezentacji naszej ekipy, i nie pozostaje nic innego jak śledzić przebieg rozgrywek, angażując nieraz mnóstwo emocji, które kończą się często rozstrojeniem nerwowym. Ale do tego ostatniego jestem raczej przyzwyczajony, i sądze że wielu podświadomie bylo przygotowanych na porażkę. Mimo wszystko nie spodziewałem się, że już w pierwszym meczu będę miał wrażenie, że już praktycznie po wszystkim. Po tym co pokazali piłkarze i trener kadry piłkarskiej nie miałem żadnych złudzeń.

Idąc jeszcze dalej, wywlekając wydarzenia sprzed czterech lat, mam odczucie totalnego deja vu. Ale zwycięstwo z Kostaryką nie miało połowy tego smaku, jaki był efektem porywającego widowiska, jaki zaserwowała na koniec "koreańskiego szaleństwa" ekipa Engela, który na koniec puknął się w czoło i dał zagrać żądnym gry i głodnym sukcesu ówcześnie młodym piłkarzą.

Otóż uważam, że to właśnie błędy taktyczne i przygotowanie fizyczne zawiodło najbardziej. Pomijam tutaj liczne kontrowersje wokól powołań, oraz dziwny zbieg zdarzeń, który wyeliminował np. Gorawskiego a w jego miejsce wszedł Bosacki; de facto jedna z jaśniejszych person tej drużyny, piłkarz nie ustrzegał się błędów, ale był pewnym punktem defensywy, no i na koniec strzelił dwie bramki - jak ktoś to pięknie określił - więcej niż za całej swojej kariery :)).

Nawet gdyby Janas zabrał Dudka, "Franka" oraz Kłosa, to nie wiem czy by to coś zmeniło, chociaż...tego nie można być pewnym. Bo zupełnie jak przed czteroma laty, coś się w tej drużynie popsuło. Janas nie zabrał jak to ktoś w telewizji powiedział "kręgosłupa" reprezentacji, moralnych autorytetów, osobowości, którzy nawet grzejąc ławę byliby spoiwem drużyny. Zasługiwali co najmniej na to, żeby się dowiedzieć o braku powołania bezpośrendio, a nie prosto z telewizji.

Cóż...nie chce gdybać...ale pewnie znowu przyjdzie nam poczekać co najmniej cztery lata, by móc podziwiać naszych graczy na jakiejś większej imprezie piłkarskiej, bo jakoś nie wierze, że dołączymy do rozgrywek Mistrzostw Europy, no ale trzeba mieć nadzieję :).

piątek, 16 czerwca 2006
chwila

w chwili nostalgii
tęsknoty daremnej
patrzę w lustro

widzę tam ciebie
siebie zaślepionego
szklanymi oczami

szukając błądze
dotykam po omacku
jak zaczarowany

spadam w przepaść
o skałę się trzaskam
w roztargnieniu

nie mogąc przestać
żyjąc chwilą dnia jutra
bałaganie umysł

ciągłe tęsknienie
uczucie niespełnienia
wieczne nieskończenie

uwięziony w życiu
zakrzywiony w czasie
ścigam wieczność

chwila zachwytu
oszołomienie nagłe
koniec się zbliża

kot z papieru
parzy ognisty podmuch
został sam popiół

nastała chwila
kiedy nie ma znaczenia
co dalej będzie

czwartek, 08 czerwca 2006
pachnący wiersz

pachnące powietrze pachnie słodką wonią
wchłaniam powietrze jak myśli uciekają skronią
czuję zmysłami, wszechogarniając swym węchem
natchniony obezwładniającym, lekkim wdechem.

patrzę i czuję, ogarniam zmysłowo
uczucie pachnące, budzące na nowo
porywając motyle, lecące na wietrze
otulają mnie sobą, chowają się w swetrze.

zapach przenika, przepycha pachnidło
nocą gdy nie śpię, nim zrobi się widno
i zbudzi poranny mnie zapach niemrawy
[przeważnie ten zapach to zapach kawy].

niezbicie mnie wabi ta woń niezbita
nęcąc wiosennie, o nic nie spyta
milczeniem woni -- oddech jednostajny
tylko czasem się staje, nieco...skrajny.

 
1 , 2