wtorek, 25 sierpnia 2009
Upadek

tyle już razy odchodziłem, zabierając ze sobą krzywe myśli,
zapatrzone w słowa z których powstał świat, pozbawiony ilustracji
lecz pełny nieznanych i niezrozumiałych uczuć i doznań,
podgrzewanych przez wzajemną stymulację i wyobraźnię - bez końca...

ile kroć odchodziłem, próbując ochronić to co najcenniejsze
by uwolnić się od niepohamowanego pragnienia, drążącego od środka
jak pożerająca porośnięta korzeniami pustka, pochłaniającego
odczucie rozpędzonego osamotnienia, pozwolić ujść gniewu - na chwilę...

za każdym razem kiedy odchodziłem, by wzniecić żar zapomnienia,
ugasić płomień palący od środka jak na stosie Pochodnia Nerona,
upadałem na kolana, rozdzierany przez sprzeczne przerażone uczucia,
wrócić czy odejść na zawsze - tak czy owak już niżej upaść się nie da.

***
sobota, 15 sierpnia 2009
Wiersz o Miłości

zachmurzone niebo unosi się martwo w górze,
kąsające myśli budzą się jak nocą komary,
liście pożółkły nim doliczyłem do trzech,
wspomnienia wyblakły choć wspominać nie ma co.

ekran zamigotał w odcieniach wrednej zieleni,
ironiczne myśli wyplute z ust monitora,
kłamliwe słowa tworzące bańkę złudnej nadziei,
twój strach kołysze się na falach szumu.

po raz ostatni tracę nad sobą panowanie,
po raz ostatni zatapiam się w szambie mdłości,
po raz ostatni mówię do ciebie kochanie,
po raz ostatni rozprawiam w kryzysie miłości.

***