poniedziałek, 30 października 2006
...jak chirurg skalpelem...

wymazuję z pamięci skalane zapisy
pozostawiają na zawsze trwały ślad
nośnik coraz bardziej staje się zryty
niepowtarzalny, nieformatowalny...niewymienialny
jak długopisu wkład.

kasuję z pamięci pokaleczone wpisy
jak chirurg skalpelem wycinam rak
dłońmi drżącymi skanuję wspomnienia
nieprecyzyjnie, niezręcznie...nie bezboleśnie
zamieniam się jak samochód w wrak.

utrwalam w pamięci zniszczone zapisy
niech spoczną bezpieczne nie w mojej głowie
w mozaikę i szczępy sfragmentowane
jak tafla lodu na kre pokrojona
niech każda płynie w inną stronę...

piątek, 27 października 2006
U2 -- Miracle Drug

Tym razem wziąłem na warsztat utwór U2 - Miracle Drug. Dlaczego? W sumie tak się złożyło, że przeglądałem szufladę i oczom mym ukazał się album "How to dismantle an atomic bomb" (troche zakurzony, choć wcale nie taki stary). Pomyślałem, że dawno nie słuchałem, no i utwór którego tłumaczenia tym razem się podjąłem, na nowo wpadł mi w ucho.

Nie będę się specjalnie wdawał w jakieś interpretacje bo utwór jest tak skonstruowany, że mógłby znaczyć dla każdego co innego...samo tłumaczenie jest w zasadzie wariacją (miejscami odwróciłem to co Bono w rzeczywistości miał chyba na myśli, a cholera wie co na myśli miał) miłość jako "cudowny lek"...ja sobie odpuściłem ;p.

Cudowny Lek

Chcę się przejść po twojej głowie
Spędzić tam cały dzień...
Usłyszeć to czego nie wyraziłaś słowem
Ujrzałbym to co i ty

Chcę usłyszeć twoje wołanie
Czy w ogóle coś czujesz kochanie?
Pragnę dostrzec jak twe myśli się formują
I nagle wyjść

Wolność pachnie
Jak górny płat głowy noworodka

Piosenki są w twoich oczach
Dostrzegam je kiedy się uśmiechasz
Widziałem wystarczająco nie poddaję się
cudownemu leku

W nauce i ludzkim sercu
Nie ma granic
Nie ma w tym porażki droga ma
Tylko gdy się poddajesz

Jestem tobą i jesteś moja
Miłość pozbawia sensu wszechświat
I czas...zniknie i minie
Miłość i logika co w nas płynie
Powód jest po naszej stronie, miłość...

Piosenki są w twoich oczach
Dostrzegam je kiedy się uśmiechasz
Miałem dość romantycznej miłości
Odpuściłem sobie, tak, odpuściłem sobie
cudowny, cudowny lek, cudowny lek

Boże potrzebna mi twa pomoc dziś w nocy

Poniżej hałasu
Pod łomotem
Słyszę dźwięk twego głosu
Mówiący szeptem
W nauce i w medycynie
"Byłem przybyszem
A przyjąłeś mnie"

Piosenki są w twoich oczach
Dostrzegam je kiedy się uśmiechasz
Miałem dość romantycznej miłości
Odpuściłem sobie, tak, odpuściłem sobie
cudowny, cudowny lek

Miracle Drug

I want to trip inside your head
Spend the day there...
To hear the things you haven't said
And see what you might see

I want to hear you when you call
Do you feel anything at all?
I want to see your thoughts take shape
And walk right out

Freedom has a scent
Like the top of a new born baby's head

The songs are in your eyes
I see them when you smile
I've seen enough I'm not giving up
On a miracle drug

Of science and the human heart
There is no limit
There is no failure here sweetheart
Just when you quit...

I am you and you are mine
Love makes nonsense of space
And time...will disappear
Love and logic keep us clear
Reason is on our side, love...

The songs are in your eyes
I see them when you smile
I've had enough of romantic love
I'd give it up, yeah, I'd give it up
For a miracle, a miracle drug, a miracle drug

God I need your help tonight

Beneath the noise
Below the din
I hear your voice
It's whispering
In science and in medicine
"I was a stranger
You took me in"

The songs are in your eyes
I see them when you smile
I've had enough of romantic love
I'd give it up, yeah, I'd give it up
For a miracle, miracle drug

poniedziałek, 23 października 2006
Dolina Płaczu

cień zalewa
dolinę płaczu
ciepłym lamentem

kojące brzmienie
nuta rozległa
kropelki deszczu

zastygłe w bezruchu
upadłe anioły
modlitewniki w kurzu

odległe wołanie
skradając się szeptem
w echo przemienia

zwierciadło dusz
w padole skąpane
nostalgię uwalnia

zaklęty w posągach
płacz niesłyszany
przez wyrwę uwalnia

jęk malowany
szkło rozbite
krwią roztrzaskane

niebo się skrzy
snuje nocnym błękitem
zamyka oczy

kurtynę zasuwa
Słońce na zawsze
gaśnie w skowycie

spadająca gwiazda
niespełnione życzenie
umiera śmierć

wtorek, 17 października 2006
Demony

Ech...pewnie sobie dobrze zdajecie z tego sprawę, i to co zaraz przeczytacie nie będzie niczym odkrywczym. W życiu bywa tak, że kiedy człowiek jest potrzebny i spełnia określoną rolę, to chcą go zatrzymać. Czujesz się potrzebny i chcesz zostać, wraz z tym pętla się zamyka. Kiedy człowiek przestaje być potrzebny, świadomość tego wzrasta stopniowo. Poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności - świadomości jutra, jako zjawiska związanego z obrotem ziemi wokół własnej osi, tego że słońce wzejdzie oznajmiając nadejście następnego dnia, czyli czegoś absolutnie pewnego - powoli topnieje, zapada się grunt pod nogami.

Niezależność, przykro mi to stwierdzić, nie istnieje. Zawsze istnieją jakieś zależności. Wszystko kręci się wokół pieniądza, czy jakiegokolwiek substytu, mogącego pełnić funkcję środka płatniczego. A w dzisiejszych czasach wszystko jest na sprzedaż. Wszystko można wyrazić liczbowo, czy to w określonej cenie czy to w ilości - jak się zagreguje wyjdzie jakaś wartość, którą znowu będzie można na coś przeliczyć. Nie ma prawdziwej wolności, dopóki człowiek nie uwolni się od tego co w jego świadomości ogranicza go najbardziej.

Do czego zmierzam, bowiem nadchodzi w końcu moment kiedy człowiek znajduje się w punkcie wyjścia, co miało jakiś sens, straciło jakiekolwiek znaczenie. Człowiek szuka drogi wyjścia, znajduje ucieczkę. Ale niezależnie od tego, kiedyś trzeba będzie się zmierzyć z własnymi demonami. Ale hej! Zawsze warto mieć plan awaryjny, tak na wszelki wypadek ;).

czwartek, 12 października 2006
Massive Attack -- Special Cases

Special Cases

Don't tell your man what you don't do right
Not tell him all the things that make you cry
But check yourself for your own shame
And don't be making love like it's always

Take a look around the world
You see such bad things happening
There are many good men
Ask yourself is he one of them

The deadliest of sin is pride
Make you feel like you're always right
But they're always to the sides
It takes dirt to make love dirt to make a life

Take a look around the world
You see such mad things happening
There are few good men
Thank you lucky star that he's one of them

Pewne Wyjątki

Nie mów twemu mężczyźnie czego nie robisz dobrze
Nie mów mu wszystkiego co sprawia że płaczesz
Upewnij się jednak dla własnego wstydu
I nie uprawiaj miłości tak jak zawsze

Rozglądnij się dookoła
Tyle złych rzeczy dzieje się
Jest wielu dobrych ludzi
Zastanów się czy jest on jednym

Najbardziej zabójczym z grzechów jest duma
Czujesz że prawda od ciebie się nie odsuwa
Ale oni zawsze rozchodzą się na strony
Tyle brudu wiąże się z miłością tyle brudu wiąże się z życiem

Rozglądnij się dookoła
Tyle szalonych rzeczy dzieje się
Jest niewielu dobrych ludzi
Dzięki gwiazdko z nieba że jest jednym

 
1 , 2