sobota, 11 czerwca 2011
[nie, niemoc, niemocz...wtf?]

wciąż buzowało w jego głowie
podłoga poruszała się jak fale na wietrze
myśli jak muzyka wdzierały się do umysłu zdradliwie
poczucie niesmaku zagryzało wargi jak smak niezrozumienia

patrzył na klawiaturę i próbował pojąć co chciał wyrazić
niemniej wyrażanie emocji przychodziło mu niedbale trudno
jakby zadławił się starą, suchą ścierą nasączoną niegdyś domestosem
spragniony żalu siedział w fotelu tapicerowanym, jakby miał nadejść...nagle

nic nie nadchodziło, jak zwykle pozbawione sensu, miał myśli położyć do snu
kiedy w istocie niezbyt jaskrawie, wprost proporcjonalnie do zakrzywienia czasu
ujrzał na koniec w jasności, cholernie jasnego zapadającego w pamięci nieba
myśl że chyba kurewsko tęsknił, za dokuczliwością jej niedopełnienia...

piątek, 13 maja 2011
ostatni wers...

wszystko staje na głowie,
zdrętwiałe dłonie, sumienie
klęczy, zamarznięte powieki,
spływające w tonie, niebezpiecznie
ociera się żal, w jaskrawych barw,
turbulencji dźwięk, niewypowiedziany lęk,
zapada w sen, śpiew ten sam co kiedyś, otwiera
studnie wykopaną z ludzkich szczęk, zęby wbijają się,
szyja ani drgnie, na wietrze tańczy jęk, nie pamięta mnie,
jak rzeka rwie, pozostałości swe, szarpiące za włosy, słowa piosenki,
zakneblowane rozkazem, milczenie wdziera się, brakujące doznanie, ostatni wers...

23:48, entity82 , Wiersze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 kwietnia 2011
przeznaczenie

spotkałem przeznaczenie
uciekło przede mną
w popłochu

***

fot. źródło: http://fotogalerie.pl/galeria/aurora3369374
its just construction

wiedział że dla niej byłby gotów na wszystko
skoczyłby w ogień, może nawet zabiłby (zadeptał pająka, ble)
że bez względu na to co by zrobiła, kochałby ją
całym sercem, całym sobą, całą duszą, bezwarunkowo

niebezpiecznie robiło się w jego umyśle, myślał
że nawet gdyby istniał przycisk pozwalający skasować
całą pamięć, jakimś cudem klastry zawierające ślady
jej pamięci pozostałyby nienaruszone, coś takiego...

zastanawiał się, rozmyślał i w kółko wałkował w swej
głupiej głowie, musiał być głupi skoro nie mógł tego pojąć
ale z drugiej strony myślał sobie, kto był głupszy?
on, że pokochał, czy ona która odrzuciła raz na zawsze...?

01:37, entity82 , Z Głębi
Link
niedziela, 10 kwietnia 2011
rippin through

niebo nad miastem było szare, w konsystencji świeżo wylanego betonu;
po głowie krążyły chore algorytmy doznań; wrota się powoli zamykały,
pajęczyna oplatała go powoli samotnością; potrzebował znieczulenia,
jakiejś anestezji, wyrwania z kolejnej iteracji zmęczonego umysłu.

słowa spadały na niego zawsze w ten sam sposób, jak radioaktywny deszcz
jak grad pocisków wystrzelonych z moździerza, pozostawiające spustoszenie
i zgliszcza; w powietrzu unosił się kurz, zatykało mu nozdrza, bez-oddech
błagająco szarpał za struny głosowe; głęboki i ciężki beat wypełniał oskrzela.

lubiła obserwować kiedy wszystko płonie, obserwować zamieć którą
spowodowała; chaos wywoływany niczym bomba logiczna, piękno destrukcji;
nie był w stanie opanować reakcji łańcuchowej, wszystko wymykało się spod kontroli,
i jak wryty wpatrywał się w obraz przed sobą ociekający jej hologramami.

***
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42