sobota, 07 stycznia 2012
colorless sky

colorless sky
stir the water
with nothingness...

***
sobota, 31 grudnia 2011
end of the world

It would be insane, if they were meant for each other - as he thought. There are things beyond the understanding, resist is the only reasonable way to deal with it. Why wouldn't you resist? Why would you resist? There is no answer...there is no logical explanation for anything that had happened there. What is going to happen? What is happening? It's like...the room filled with gas and void. It's waiting for the spark. To blow up. The sleeping dragon. The gasoline. Intense. Something unbelievable. Who would believe? Some things...magical things...best things, are happening while nobody is watching. There is no insight. Nobody could understand...no single person. The two of them? Maybe...if somebody do cared. One cared and that wasn't her.

It would probably be better, if the sleeping dragon didn't wake up. But it's not something the reason can get a grasp of. But the heart is crippled. Like a broken glass stucked in a wound. Eternity past...so long...fountain of life. Tainted blood spilled all over the floor. Uncapable. Maybe it's wrong?

He's been thinking about the conclusion. There's none. There is no result! This is just perfect story. So many possibilities. Well, it all will end in the soil eventually. Until they meet again, in another life...

...perhaps, not.

End of the world.

***
poniedziałek, 31 października 2011
these words...

i się zrobiło nieco melodyjnie w jego sercu...

sobota, 13 listopada 2010
Just The Way You Are

Gdy do tytułowego kawałka w wykonaniu Bruna Mars, doda się odrobinę progresywnego brzmienia i się usunie kilka linijek zbędnego przesłodzonego tekstu (Axel Bauer & Lanford naprawdę dają radę), to przyznam, że całkiem niezły efekt to daje i można posłuchać a nawet poskakać :). Muzycznie to czuję, lirycznie już nie, dlatego nie będę się wysilał. For listening...

***
wtorek, 17 sierpnia 2010
bard

Sceneria: Wieczór, zachodzące słońce...w tle słychać tylko wycie psów...jeszcze księżyc wygląda jakby coś zaraz miało go spłoszyć z nieba (był jeszcze gorący piasek i turkusowe morze, ale to się wytnie).
Atrybuty: Gitara, stary notes, coś do pisania...oraz butelka wina bezwstydnie oznajmiająca dno.
Występujący: Bard (jak to bard...zaraz zacznie brzdękać i wyć) oraz Piękna dziewczyna (A może smutna? Pewnie i brzydka bo tak naprawdę Bard zapomniał założyć okularów, reszta to wyobraźnia Barda).

[tytułu nie chciało się Bardowi wymyślić]

co taką smutną minę masz,
piękna dziewczyno
słońce przecież świeci,
w lodówce chłodzi się wino.

co taką niewyraźną minę masz
piękna dziewczyno,
rozchyl swe nagie usta
z uśmiechem będzie nam miło.

nie patrz tak na mnie zaś
smutna dziewczyno,
bo smętne spojrzenie masz
uczucia giną.

***
 
1 , 2 , 3